środa, 2 października 2013

Rozdział 4


 <8 lipca 2013 rok>
Dzisiaj rano musiałam koniecznie jechać do biura mojego ojca. Nie wiem co on ode mnie chce, ale wolę tam pojechać.
Jestem na miejscu i wchodzę do jego biura.
-No, wreszcie.- mówi zniecierpliwiony.
-Przepraszam, że tak długo.- mówię cicho.
-Posłuchaj. Ta cała sprawa z Niallem cie przerasta i ja to wiem, ale musimy jakoś zmylić media, więc będziesz chodzić z Harrym.- powiedział stanowczym głosem.
-Z Hazzą!?- krzyczę zdziwiona.
-Tak. Napisałem na kartce coś do niego i masz mu to przekazać.- powiedział wręczając mi kartkę papieru.
-A czemu nie zrobisz tego osobiście?- zapytałam nagle.
-Bo ja jestem zajęty tu w wytwórni, rozumiesz?
-Tak... mniej więcej.- mówię trochę zakłopotana. Wychodzę i wracam do domu. Zastałam Nialla, Louisa i Harry'ego siedzących na kanapie i oglądając coś w tv.
-Harry, mój ojciec ma do ciebie sprawę.- powiedziałam i dałam mu kartkę. Przeczytał po cichu -

Na prośbę wytwórni musisz teraz chodzić z moją córką, by zmylić media. Cała ta sprawa z Niallem ma szybko zniknąć z okładek wszystkich czasopism. Musisz chodzić z moją córką przynajmniej tydzień.

-Lol.- mówi nagle Harry. -Jestem ZMUSZONY żeby z tobą chodzić, bo wytwórnia tak chce.- powiedział zdziwiony i rozśmieszony jednocześnie.
-No wiem...- powiedziałam cicho. -A i mamy jechać po południu do mojego ojca.- dodałam szybko. Po południu pojechaliśmy razem do biura mojego ojca. Harry z nim o czymś rozmawiał, ale nie wiem o czym, bo zazwyczaj nie słucham. Wiem tylko, że muszę iść gdzieś z Hazzą na miasto, żeby paparazzi nas zobaczyli. 
Poszliśmy do centrum Londynu. Zrobiliśmy sobie fajne zdjęcia pod Big Benem. W pewnym momencie zobaczyłam paparazzi.
-Harry patrz!- powiedziałam. Przeszliśmy obok nich. Oczywiście nas zauważyli i zaczęli robić zdjęcia. Ale tylko kilka i musieliśmy wymyślić coś co na prawdę zwróci ich uwagę. Dobrze wiedzieliśmy co trzeba zrobić, ale nie byliśmy pewni... a w dupie z tym!
-Teraz.- powiedział cicho Harry i się pocałowaliśmy. Paparazzi nie są ślepi, więc zaraz zaczęli robić nam masę zdjęć. 
Następnego dnia znów kupiłam gazetę i czytałam ją razem z chłopakami.

"Kim jest tajemnicza dziewczyna widziana najpierw z Niallem Horanem (19 l.), a potem z Harry'm Styles'em (18 l.). Jedno jest pewne. Dziewczyna ma na oku, któregoś z zespołu One Direction, jednak nie jesteśmy pewni którego. Kiedy zobaczymy ją ponownie i z kim? Czy poznamy jej imię? 
Dziewczyna nie jest gwiazdą lecz teraz ma duży rozgłos wśród mediów. Wiele directioners jest o nią zazdrosne, ponieważ jest to zwykła dziewczyna, która za sprawą szczęścia pojawia się w gazetach z chłopakami z 1D. [...]"

Jak pięknie. Gówno o mnie wiedzą, ale i tak piszą co popadnie. A dobra, mam to w nosie! Niech dobi piszą co chcą, a ja nadal zostanę tylko sobą.
-Pięknie o tobie piszą.- zaśmiał się Harry, a ja posłałam mu karcące spojrzenie. Nie byłam pewna jak długo to potrwa, ale wiem, że jest to dość denerwujące.
-A tak w ogóle wiecie, że wszyscy jesteśmy zaproszeni na imprezę u El?- powiedział nagle Louis. Wszyscy popatrzeliśmy po sobie.
-Tia... będą tam wszyscy jej znajomi?- zapytałam.
-Tak, a co?
-Nic... no, ale dobra, mogę iść.- powiedziałam zrezygnowana. Nie chciałam się sprzeczać, ani nic, bo miałam już i tak wszystkiego dosyć. Muszę się jakoś ładnie ubrać, bo impreza za godzinę. Ehh... Louis już nie miał kiedy nas o tym zawiadomić. Wybrałam sobie ładne dyskotekowe ciuchy.

Założyłam je będąc w moim pokoju, pomalowałam paznokcie i zrobiłam sobie makijaż. Zeszłam na dół. Chłopacy już na mnie czekali.
-I jak?- spytałam chwytając się barierki od schodów i unosząc nogę do góry.
-Pięknie.- powiedział Harry, a reszta chłopaków potwierdziła. Musiałam iść na tą imprezę z Hazzą za rękę, bo będą nam robić zdjęcia.
Ja chcę z Niallem. Kiedyś strzelę focha i wszyscy zobaczą, że ja też mam swoje zdanie! No dobra, nie ważne. Harry też jest całkiem fajny. Ehh... gdyby nie to, że często biega po domu w samych bokserkach. Raz był nago, bo chłopacy nie pozwolili mi zejść na dół. Teraz jednak ma na sobie ubrania, więc chyba nie muszę się martwić?
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod dom El. Weszliśmy do domu i jak na razie zrobiono mi i Hazzie tylko kilka zdjęć. Nie zwracam uwagi na paparazzi i jestem po prostu sobą.
Impreza była świetna! Tańczyłam i bawiłam się wspaniale. Harry trochę się napił i rozmawiał z kotem, który chodził po dworze, ale potem zasnął no i odwoziliśmy go do domu. Oczywiście chłopacy musieli mu nieść. Wsadziliśmy go do samochodu i odwieźliśmy do domu.
Chłopacy rzucili go na kanapę, a sami poszliśmy spać. Cóż... ja też trochę się napiłam, ale wypiłam tylko jednego drinka.



wtorek, 1 października 2013

Rozdział 3



<30 czerwca 2013 rok>
Gdy otworzyłam oczy było mi bardzo przyjemnie. Niall leżał koło mnie. Byłam do niego przytulona. Teraz burza nie wydaje mi się aż taka straszna. 
Drzwi zaczęły się lekko uchylać. Szybko zamknęłam oczy, ale chciałam widzieć kto wchodzi, więc lekko i niezauważalnie je otworzyłam. W drzwiach pojawił się Louis. Zobaczył mnie leżącą w łóżku obok Nialla i zrobił dziwną minę. Wyszedł. 
Minęło trochę czasu. Nie chciało mi się już spać, więc wstałam. Poszłam do mojego pokoju i wzięłam potrzebne rzeczy. 
Poszłam do łazienki i zrobiłam codzienny makijaż, oraz ułożyłam włosy. Zeszłam na dół. Chłopacy rozmawiali o czymś ze sobą, ale gdy mnie zobaczyli zamilkli, a potem rozmawiali o czymś całkiem innym.
Byłam świadoma tego, że mówili coś o mnie, ale nie wiedziałam co i to mnie najbardziej martwiło. Byłam jeszcze w piżamie, chociaż codzienny makijaż już sobie zrobiłam. 
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę. Szybko ją zjadłam i włączyłam wodę na herbatę. Weszłam do pokoju.
-Chcecie herbatę?- zapytałam. Chłopacy odwrócili głowy w moim kierunku.
-Tak, jasne.- odpowiedzieli chórem. Weszłam z powrotem do kuchni i wyciągnęłam jeszcze 4 kubki. Czajnik zaczął gwizdać. Nalałam wody do kubków i zaniosłam (jakoś) do pokoju. Potem wróciłam się po cukierniczkę. Sama wypiłam herbatę siedząc na parapecie przy oknie. Było jak na Londyn przystało - chłodno i deszczowo, chociaż był to czerwiec. 
No cóż... czasami zdarzają się takie chłodniejsze dni. Pijąc moją herbatkę wpatrywałam się w spadające krople deszczu, a chłopacy gadali o czymś, czego nie rozumiałam. Popatrzałam na chwilę w głąb pokoju i znów za okno. Usłyszałam kroki. Niall zszedł na dół. Poszedł do kuchni coś zjeść i wrócił do pokoju, po czym usiadł z chłopakami przy stole.
Ja nadal patrzę za okno. Zaczyna świecić słońce. Idę na górę i po chwili słyszę kroki, za mną. Wchodzę na korytarz i kieruję się do mojego pokoju.
-Alex.- słyszę głos Nialla za mną. Zatrzymuję się i odwracam.
-Może chcesz się przejść do parku? Akurat wyszło słońce.- uśmiecha się do mnie Niall. Dobra, to trochę dziwne... wokalista bardzo popularnego zespołu, a mianowicie One Direction chce iść ze mną na spacer do parku, co nie jest normalne, bo znamy się od ledwie kilku dni!
-No... okay.- odpowiadam spokojnie i idę do pokoju po torebkę. Zakładam ją i idziemy na dół.
Chłopacy się na nas gapią, ale nie trwa to długo bo błyskawiczne wychodzimy z domu.
Kierujemy się do parku. Świeci słońce i jest cieplutko. Idziemy w milczeniu. W pewnym momencie Niall odzywa się
-Jesteś directionerką?- co mnie trochę dziwi.
-Nie... ale macie fajne piosenki, a czemu pytasz?
-A tak z ciekawości.- odpowiada i idziemy dalej. Po drodze mijamy wiele pięknych domów. Jesteśmy już w parku. Idziemy sobie alejką. Wszystko już wyschło. Stało się to bardzo szybko. Nawet trawa nie jest już mokra. No, ale to fakt, bo słońce mocno przygrzewa.
Siadamy sobie na trawie nad rzeką. Jest bardzo miło. Patrzę jak kaczki pływają po rzece. W pewnym momencie odwracam głowę do Nialla. Patrzę w jego piękne błękitne oczy. One po prostu mnie rozpraszają, ale są na prawdę wspaniałe. Nigdy nie widziałam żeby ktoś miał tak głębokie błękitne oczy.
Chcę coś powiedzieć, ale nie mogę wykrztusić ani słowa. On też milczy i uśmiecha się do mnie. Jest mi bardzo dobrze, bo wiem, że teraz już nic nie może się wydarzyć. Nikt mi nie przeszkodzi. Jestem wolna i mogę robić co chcę. On też to wie. Nie ma żadnych barier. Nadal zatapiam wzrok w jego oczach. Zaczynamy się do siebie zbliżać. Powoli zamykam oczy i czuję jakbym była w raju. Nie do wiary... pocałowaliśmy się! Otworzyłam oczy i ujrzałam jego uśmiechniętą twarz, a potem przytuliłam się do niego. Było mi bardzo miło. Wróciliśmy do domu.
Dzień minął mi na przeglądaniu różnych gazet i ogółem siedziałam w pokoju na laptopie. Nie mogłam zapomnieć o tym pocałunku i o jego głębokich oczach. Mogłabym tak bez końca. Zblirza się wieczór, więc myję się szybko, wskakuję w piżamę i kładę się spać.
Rano idę kupić gazetę. To co widzę na pierwszej stronie mnie przeraża. To ja i Niall! Zdjęcie jak się całujemy. Szybko kupuję gazetę i otwieram stronę z artykułem. Co tam pisze?

"Ostatnio przyłapaliśmy Nialla Horana (19 l.) wokalistę zespołu One Direction na całowaniu nie znanej nam dziewczyny. Czy jest to jakaś gwiazda, czy może zwykła dziewczyna? Wiemy na pewno, że to nowa dziewczyna Nialla! [...]"

Pisze tam jeszcze wiele innych bzdur, ale to jest akurat najważniejsze. Przychodzę zapłakana do domu, a chłopacy dziwnie na mnie patrzą.
-Co się stało?- pyta Liam.
-To!- mówię pokazując im artykuł. -Ojciec mnie zabije! Zje mi twarz, a rany posypie solą!- zaczynam panikować i jeszcze bardziej płakać. Harry bierze gazetę i sprawdza ten artykuł.
-Całowaliście się!?- pyta zaskoczony, a ja kiwam głową na potwierdzenie. Chłopacy patrzą teraz już tylko na Nialla, a on nie może się wysłowić, jest tak bardzo zakłopotany jak ja. Dzwoni mój telefon. Wyciągam go z torebki i sprawdzam kto dzwoni.
-Już nie żyję!- mówię i odbieram telefon.

-Tak, tato?
-Co to ma być!?- zaczyna się wydzierać.
-Em...- jąkam się.
-Miałaś z nimi mieszkać, a nie się całować!- drze się jeszcze głośniej, a ja zaczynam płakać, znowu...
-Ja... przepraszam.- mówię cicho. Chłopacy słyszą jak mój ojciec się wydziera. 
-Panie McCensiei, Harry przy telefonie.- mówi Harry biorąc mój telefon.
-Tak, Harry? Wybacz, ale właśnie załatwiam ważną sprawę z córką.- mówi mój ojciec.
-Właśnie słyszymy... może pan nie będzie krzyczał tylko spokojnie porozmawia z córką?- zaproponował Harry, a mój ojciec zaczął coś gadać. Hazza się rozłączył.

-I co? Udało ci się mu coś powiedzieć?- pytam z nadzieją.
-Nie, coś jeszcze gadał, ale się rozłączyłem.- odpowiada zrezygnowany. Jestem załamana. Przecież przez co najmniej rok nie będę mogła z nim rozmawiać, bo pokroi mnie nożem! Boję się go.
Biegnę po  schodach do pokoju i rzucam się na moje łóżko. Płaczę bardzo głośno. Tak głośno, że chłopacy na dole mnie słyszą.
Siedzę w swoim pokoju przez trzy dni nic nie mówić, nic nie jedząc i nic nie pijąc. Nagle wchodzi Niall, a ja siedzę z nożem w rogu pokoju z zamiarem przecięcie tętnicy na ręce.
-Nie! Co ty robisz!? Zwariowałaś!?- krzyczy Niall i zabiera mi nóż. Rzuca go na komodę i podchodzi do mnie bliżej. Przytula mnie. On chce mi zwyczajnie pomóc.
-Ja się zabiję.- mówię do niego szlochając.
-Nawet tak nie mów. Przecież nie możesz się zabić! Urodziłaś się po to żeby spełniać marzenia, więc nie możesz się zabić!- mówi Niall przytulając mnie mocniej. Ja też się do niego przytulam i próbuję się uspokoić. Jest mi lepiej, ale mimo wszystko to się nie skończyło.
-Co powiesz na to żebyśmy urządzili imprezę? Pomorze ci to się ogarnąć?- zapytał Niall i uśmiechnął się do mnie lekko.
-Cóż... no może być.- odpowiedziałam podnosząc się z ziemi, a Niall pobiegł zawiadomić chłopaków. Pogrzebałam trochę w mojej szafie i znalazłam śliczną sukienkę.
Umalowałam się i ułożyłam włosy. Po godzinie w domu było pełno znajomych chłopaków i znajomych, znajomych chłopaków i wiele innych ludzi. Były też dziewczyny Louisa, Zayna i Liama. Świetnie się bawili. Ponieważ mam 18 lat napiłam się drinka... tylko trochę dużo tego drinka, chyba nawet trochę za dużo...
Obudziłam się w schowku na szczotki w samej bieliźnie z Hazzą. On też był w samej bieliźnie. Leżeliśmy pod kocem. Harry jeszcze spał, więc go nie budziłam. Wzięłam koc, owinęłam się nim, a potem się ubrałam. Później wszystko musieliśmy sobie wyjaśniać.
-Byliśmy pod wpływem alkoholu!- tłumaczył się Harry.
-Tak.- potwierdzałam. Chłopacy nam uwierzyli, bo sami widzieli ile wypiliśmy.

**********************************************************
Hejka kochani!!! Mam nadzieję, że podobały Wam się poprzednie rozdziały i że ten też się Wam spodoba, a następny będzie już jutro. Chciałam Was tylko poinformować, że bardzo się napracowałam nad tym rozdziałem i liczę na przynajmniej ze da komentarze, bo myślę, że ktoś tu mnie czyta. <3

Angel ♥♥


poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 2


<22 czerwca 2013 rok>
-Przeprowadzisz się do domu chłopaków.- powiedział nagle tata gdy jedliśmy śniadanie. Upuściłam widelec, którym jadłam.
-Jak to!?- zdziwiłam się.
-To dla rozgłosu.- powiedział otrzepując ubranie z kurzu.
-Ale ja nie chcę!- powiedziała stanowczo i unosząc głos.
-Ty nie masz tu nic do gadania! Przeprowadzasz się i już! Mam głęboko w dupie czy ty chcesz czy nie!!!- zaczął krzyczeć mój ojciec. Zaczęłam płakać. Pobiegłam się spakować. Dokończyłam śniadanie i pojechaliśmy  pod ich dom czyli tam gdzie większość directionerek nigdy nie była...
-Wysiadamy!- powiedział tata i wyciągnął moje walizki z bagażnika. Wysiadłam i poprawiłam włosy. Nie wiem jak ja przeżyję.
-Poczekaj tu.- powiedział do mnie tata. Zapukał do drzwi, a po chwili ujrzałam twarz Louisa. Tata coś do niego powiedział, ale nie słyszałam co.
-Ow... moment. Harry jest goły.- jednak to już usłyszałam.
-Ja mam z nimi mieszkać?- zapytałam i otworzyłam usta. Po jakimś czasie drzwi się otworzyły i weszliśmy z tatą do domu chłopaków. Mieli tam całkiem ładnie. Tylko... nigdzie nie było Harry'ego.
-Gdzie Harry?- spytał nagle mój tata. Niall zaczął się śmiać, co mnie mocno zaskoczyło.
-Nie chciał się ubrać, więc zamknęliśmy go w łazience.- wytłumaczył Louis, a Liam potwierdził. SZeroko otworzyłam oczy. Zayn pokazał mi mój pokój i tam przesiedziałam cały dzień.
<23 czerwca 2013 rok>
Budzę się w za dużej na mnie koszulce z pandą i w czarnych legginsach. Zakładam na nogi kapcie i z rozczochranymi włosami schodzę na dół. Moja maskara jest już poza oczami, bo oczywiście zapomniałam zmyć wczoraj makijaż.
Schodzę po schodach i padam na kanapę. Jestem zmęczona i głodna. Wchodzę do łazienki i myję twarz. Ogarniam się i idę na górę do pokoju się ubrać.
Zakładam zwykłe jeansy, sweter z flagą USA, zegarek i wisiorki. Wyciągam z torebki moje kujonki i zakładam je. Schodzę na dół. Sprawdzam godzinę - 11:15. Słyszę kogoś w kuchni, więc kieruję się w tamtą stronę.
Przy kuchence stoi Hazza i coś robi. Chyba... śniadanie? To faceci w ogóle potrafią posługiwać się kuchenką!? Szok.
-Jesteś głodna?- pyta Harry uśmiechając się do mnie.
-Tak...- odpowiadam nieśmiało. Biorę czajnik i nalewam do niego wodę. Stawiam na kuchenkę i włączam gaz.
-Gdzie kubki?- pytam. Harry wskazuje na szafkę obok.
-Dzięki.- mówię cicho. Wyciągam dwa kubki no bo... mu chyba też przydałoby się zrobić. Czajnik zaczyna gwizdać. Wyłączam gaz i zalewam herbatę. Słodzę sobie i siadam z kubkiem na kanapie.
Harry siada obok mnie i włącza tv. Czuję się... skrępowana. Nigdy nie byłam w obecności jakiegoś chłopaka i to tak blisko... czuję się dziwnie. Słyszę kroki. Szybko odsuwam się od Hazzy. Odwracam głowę i widzę Nialla. Harry wstaje i idzie razem z Niallem do kuchni. Przynoszą trzy talerze z jajecznicą. Na jednym jest jej na prawdę full. Podejrzewam, że to nie dla mnie, bo ja tyle nie jem.
-Bon apetit!- mówi Harry i stawia talerze na stole. Biorę moją herbatę i siadam przy stole. Harry idzie jeszcze do kuchni, a ja i Niall już jemy pyszną jajecznicę. Tia... to Niall ma full jajecznicy na talerzu. On musi lubić dużo jeść, a przecież jest taki chudy. To dziwne.
Ja już skończyłam. Hazza dopiero zaczyna jeść. Niall już kończy. Idę do kuchni i wkładam brudny talerz do zmywarki. Biorę ostatni łyk mojej herbatki i wkładam kubek do zmywarki. Przychodzi Zayn i Liam. Biorą coś do jedzenia, a ja idę do pokoju i siadam na kanapie. Harry sprząta po śniadaniu, a Niall poszedł... gdzieś.
Siedzę sobie na kanapie. Po chwili przysiada się i Harry. Dosiada się i Liam oraz Zayn. Przychodzi też Niall i Louis. Zaczynamy rozmawiać... o sobie. Po prostu chcemy wiedzieć o sobie jak najwięcej. Im więcej czasu z nimi przebywam tym dziwniej się czuję... to znaczy, nie przy wszystkich. Tylko Niall sprawia, że to czuję. Czy to dziwne uczucie jest tym czego ludzie tak pragną? Czy jest to właśnie to uczucie, o które się zabijają? Tak, to chyba właśnie jest... miłość.
Mija już w sumie godzina. Wszyscy się rozchodzimy. Idę do swojego pokoju i sprawdzam różne rzeczy na necie. Zamykam laptopa i idę znów na dół.
To co widzę mnie przeraża. Harry biegnie w samych bokserkach przez pokój, a Louis za nim. Potem znów ich widzę, ale tym razem Harry ma spodnie. Wydaje mi się, że mieszkanie z nimi nie będzie aż takie złe. Wychodzę z domu i przez calutki dzień chodzę po mieście. Nadchodzi noc. Jest już 21:00. Idę się myć i zakładam moją piżamę.
-No nie.- zasmucam się widząc pioruny, a zaraz potem słyszę potężny grzmot. -Tylko nie burza.- mówię sama do siebie. Potwornie boję się burzy i dlatego nie chcę jej. Dotychczas przytulałam się do mojego wielkiego miśka, którego kiedyś dostałam na walentynki od mamy, ale teraz... jestem w nie swoim domu. Nie wiem co robić. Panikuję. Mijają dwie godziny. Chłopacy już śpią. Burza jest straszna. Potężne pioruny i grzmoty za oknem sprawiły, że zaczęłam płakać. Słyszę kroki na korytarzu i moje drzwi się uchylają. Widzę twarz Nialla.
-To ty płaczesz?- pyta. Dopiero teraz zauważył mnie płaczącą w rogu pokoju z kocem. Wchodzi i kuca koło mnie. Zaczynam jeszcze mocniej płakać.
-Nie płacz.- prosi mnie i uspokaja.
-Strasznie boję się burzy.- mówię szlochając. Niall obejmuje mnie ramieniem i przytula do siebie. Czuję się bezpiecznie. Jest mi bardzo przyjemnie, ale mimo to burza nie minęła i ja nadal bardzo się boję.
-Jeśli chcesz możesz spać ze mną.- mówi do mnie Niall. Zgadzam się. Wiem... to trochę dziwne żebym z nim spała, ale... strasznie się boję burzy, a do nikogo więcej w tym domu się nie przytulę.
Wchodzimy do jego pokoju i kładziemy się na łóżku. Słyszę jak grzmi i mnie to przeraża, ale koło mnie jest Niall i mogę się do niego w każdej chwili przytulić. Słyszę na prawdę potężny grzmot i to mnie tak przestraszyło, że musiałam się do niego przytulić, no i.. tak już zasnęłam.

niedziela, 29 września 2013

Rozdział I

<15 czerwca 2013 rok>
Wracam z miasta do domu. Wyciągam klucze z mojej torebki i powoli otwieram drzwi. Próbuję włożyć klucz do ciasnej kieszonki w torebce, jednak upada na ziemię.
Rzucam wszystko na kanapę stojącą w salonie i podnoszę klucz. Jak zawsze wieszam go na małym wieszaczku niedaleko drzwi.
-Alex!?- słyszę głos taty z góry. Zazwyczaj o tej porze był w pracy.
-Jesteś na dole!?- krzyknął. Zdziwiona pobiegłam na górę. Mój ojciec siedział na kanapie w sypialni z laptopem na kolanach.
-Czemu nie jesteś w pracy?- zapytałam go.
-Ehh... zwolnili mnie. Gówniana praca! I tak dużo mi nie płacili.- jęknął. To było dość dziwne, bo tata zawsze lubił swoją pracę.
-Mniejsza o to. Szukałem oferty pracy  internecie. Dzwoniłem pod kilka numerów i okazało się, że kwalifikuję się na managera!- wykrzyknął radośnie. Ja też się ucieszyłam, bo manager to dość dobra praca, jak na mojego tatę... w każdym razie, skoro kwalifikuje się na managera, to chyba dostał jakąś pracę?
-To znaczy, że znalazłeś inną pracę?- zapytałam. Moja ciekawość była wielka, chociaż i tak wiem, że by mi to powiedział.
-Tak, no jasne! Dostałem pracę managera pewnego zespołu, a i jeszcze jedno... przeprowadzamy się do Londynu! Wiesz... ta praca wymaga właśnie tego. Musimy się tylko przeprowadzić, a potem już z górki.- powiedział i wskazał na walizki. Fakt, że w pokoju było pusto. Szybko pobiegłam do mojego pokoju. Tam też stały walizki. Moje rzeczy były w kartonach.
-A to dlatego przed domem stoi ciężarówka.- westchnęłam. Sprawdziłam co jest w kartonach. Były tam dokładnie wszystkie moje rzeczy.
<16 czerwca 2013 rok>
Dojeżdżamy do Londynu. Wyjechaliśmy dzisiaj rano i jesteśmy już na miejscu. Nasz nowy dom jest na prawdę piękny i w dodatku jest niedaleko centrum.
-Hm... no ładnie tu. Alex, chcesz iść do centrum? To zaledwie kilka ulic stąd. Ja zajmę się rozpakowywaniem, a twoje rzeczy rozłożysz sobie sama. Teraz idź sobie pozwiedzać.- powiedział mój tata.
-Okay.- odpowiedziałam i poprawiłam torebkę, która trochę mi się przekręciła.
Ruszyłam przed siebie. Po chyba... 15 minutach byłam już w centrum i centralnie na przeciw mnie było centrum handlowe.
Weszłam do niego i zaczęłam zwiedzać różne sklepy. Obleciałam chyba je całe i kupiłam sobie śliczną bransoletkę z nutką. Chciałam kupić też jakiś lakier do paznokci, ale żaden mi się nie podobał, a jak już mi się jakiś spodobał to spodobał mi się też inny no i nie mogłam się zdecydować. Wyszło na to, że żadnego nie kupiłam. Wróciłam do domu i usiadłam na kanapie.
-Jak tam w centrum?- zapytał mnie tata. Westchnęłam i pokazałam mu bransoletkę. Uśmiechnął się i poszedł do kuchni, za to ja pobiegłam na górę się rozpakować. Poukładałam ubrania na półkach, a inne rzeczy rozłożyłam wedle moich zachcianek. Miałam śliczną tapetę w nuty na jednaj ścianie. Tak dokładniej to na ścianie gdzie stało łóżko.
-Alex! Chodź tu na dół!- krzyknął mój tata. Posłusznie zeszłam i popatrzałam za okno. Stał tam jakiś czarny Mercedes.
-Co to za samochód?- zapytałam zdziwiona. Tata uśmiechnął się tajemniczo.
-Jedziemy do mojej pracy! Bierz co tam musisz i jedziemy.- powiedział. Wzięłam, więc moją torebkę i założyłam parę ślicznych butów. Jechaliśmy kilka minut. Wysiedliśmy przed jakimś wielkim budynkiem, a potem jakiś facet otworzył nam drzwi.
-Wow!- zachwyciłam się wielkością budynku od wewnątrz. Mój tata otworzył jakieś drzwi i szliśmy wzdłuż korytarza z czerwonym dywanem. Czułam się nieziemsko.
W pewnym momencie mój tata otworzył drzwi ze złotą tabliczką z napisem "One Direction". Byłam zdziwiona. Tak, wiedziałam, ze mój tata jest managerem jakiegoś tam zespołu, ale nie że One Direction! No cóż... lubię ich piosenki. Może mam okazję poznać ich osobiście.
Tata usiadł za jakimś biurkiem, a mi kazał usiąść na fotelu obok. Po chwili weszła jakaś kobieta.
-One Direction już są.- powiedziała i wyszła zostawiając otwarte drzwi. Zobaczyłam w oddali 5 szczupłych sylwetek. Teraz widzę dokładnie. Przez drzwi po kolei wchodzili Harry Styles, Louis Tomlinson, Zayn Malik, Liam Payne i na samym końcu Niall Horan, czyli wszyscy członkowie zespołu 1D.
-Witajcie chłopcy!- powiedział mój ojciec. Chłopacy też się przywitali, a potem cały czas o czymś rozmawiali, a ja siedziałam cicho i słuchałam.
-A to moja córka Alex.- powiedział w pewnym momencie mój tata. Harry się uśmiechnął. Miałam na sobie bluzkę z motywem supermana.
-Mam podobną koszulkę!- odezwał się wesoło Louis. Ja jednak nie byłam tak wesoła. Jestem nieśmiała i dlatego cały czas siedziałam cicho. Mój tata rozmawiał dalej o czymś z chłopakami. Nie słuchałam co oni mówią i byłam myślami daleko stąd. Moje marzenia odzywały się w najmniej oczekiwanym momencie. Nagle ocknęłam się, a chłopacy wyszli z biura.
-Jeśli chcesz możesz przejść się po biurze. Gdzieś tu jest barek i automat. Masz pieniądze kup sobie coś do jedzenia.- powiedział tata wręczając mi pieniądze. Wyszłam z biura i skierowałam się na lewo. Zobaczyłam w oddali strzałkę z napisem "Bar". Skręciłam w prawo, bo tak kazała strzałka. Już widziałam owy barek. Ktoś tam był... to Niall. Tak, kupował coś.
Podeszłam do automatu obok i wybiłam kod. Włożyłam odpowiednią ilość pieniędzy i kupiłam żelki misie. Otworzyłam paczuszkę i usiadłam na fotelu obok. Jadłam pyszne żelki. Zobaczyłam, że w stronę Nialla idzie Harry.
-Niall, ile można!?- wykrzyknął. Zobaczył mnie siedzącą na fotelu. Podszedł i uśmiechnął się.
-Jestem Harry- przedstawił się.
-Ja... Alex.- powiedziałam ledwie słyszalnym głosem. Po chwili dołączyli do niego pozostali chłopacy i wszyscy po kolei mi się przedstawili. Wszyscy prócz Nialla, który nadal coś kupował. Chłopacy coś do mnie gadali, ale moja nieśmiałość nie pozwalała mi się odezwać.
-Może chcesz zobaczyć naszą garderobę?- zaproponował Harry. Przełknęłam ślinę.
-Nie dzięki.- wykrztusiłam z trudem i odeszłam. Wróciłam do biura taty. Minęła godzina, druga, trzecia... czas do domu. Pojechaliśmy razem z tatą autobusem.
Weszłam do mojego pokoju i odpaliłam facebooka. Nie chciałam nic pisać, o spotkaniu 1D, ale to był mus. Napisałam więc tylko to:

Widziałam One Direction!!! To raczej nie był przypadek... tia. Może uda mi się ich poznać? To fajny zespół, ale oni sami czasami są... dziwni. O.o

Opublikowałam to również na moim blogu. Wcale mnie to jakoś szczególnie nie cieszyło, ale co tam? Czemu nie powiedzieć tego ludziom?