piątek, 4 października 2013

Rozdział 7

<18 sierpnia 2013 rok>
Jak zwykle siedziałam cicho w moim pokoju i popijając ciepłą herbatę słuchałam muzyki. Było mi smutno, bo nie miałam żadnego ciekawego zajęcia. Chłopcy poszli do biura mojego taty, a ja boję się tam iść, bo ostatnio tata nie był ze mnie zbyt dumny.
W pewnym momencie usłyszałam jak drzwi na dole się otwierają. To pewnie oni już wrócili. Słyszałam kroki. Drzwi w moim pokoju się otworzyły i wszedł Niall.
-Twój ojciec... rozmawiał z nami na twój temat.- powiedział Niall.
-Dokładniej?- podniosłam głowę. Niall lekko się skrzywił.
-Jest na ciebie wściekły, ale... chciałby z tobą porozmawiać, w najbliższym czasie.- odpowiedział. Nie byłam zbyt szczęśliwa z tej informacji. Wręcz przeciwnie, bałam się z nim rozmawiać.
-Trudno... nie mam zamiaru do niego iść.- odpowiedziałam krótko.
-Dlaczego?- zdziwił się Niall.
-Ja się go boję...- spuściłam głowę i posmutniałam.
-Więc, co zamierzasz zrobić?- dociekał.
-Wyjść gdzieś i się przewietrzyć. Chcesz iść ze mną?- zaproponowałam. Niall skinął głową. Założyłam przyzwoite ciuchy i wyszliśmy.
Szliśmy sobie przez miasto rozmawiając ze sobą.
-W skali od jednego do dziesięciu jak bardzo zaskakujące są wasze fanki?- zapytałam.
-Hm... 358.- odpowiedział Niall śmiejąc się. J oczywiście też zaczęłam się śmiać.
-A... miałaś już chłopaka?- zapytał nagle. Zdziwiło mnie to i to w stopniu najwyższym. To takie dziwne uczucie kiedy chłopak pyta się ciebie czy miałaś już chłopaka.
-Nie.- odpowiedziałam. Cóż... krótko i zwięźle. Niall trochę się zdziwił, co poznałam po jego minie. Nie rozumiem co w tym takiego. To tak jakby się mnie zapytał czy lubię plastykę, a ja odpowiedziałabym, że tak. Po prostu nic w tym dziwnego.
Siadamy na ławce i sobie rozmawiamy. Robi się dość zimno, a ja mam taką cienką bluzkę. Za to Niall ma bluzę. W takiej sytuacji chłopak powinien:
a) dać mi bluzę
b) przytulić mnie
c) najlepiej jedno i drugie.
-Zimno mi.- powiedziałam wzdrygając się. Niall się uśmiechnął i mnie przytulił. Szczerze to wolałabym bluzę, ale przytulić też mnie może. Jest mi już cieplej. Widzę jak przebiegając ludzie z aparatami i robią nam masę zdjęć, ale mam to głęboko w dupie.
<16 sierpnia 2013 rok>
Idę rano do sklepu żeby kupić chleb i gazetę. Szybko robię zakupy i migiem wracam do domu. Biegnę do pokoju Nialla i pokazuję mu gazetę.



"Kim jest ciemnowłosa piękność, którą widzieliśmy wczoraj przytuloną do Nialla Horana (19. l) z zespołu 1D? Czy dziewczyna ma go na oku? Może to jakiś przekręt? Coraz częściej pojawia się w gazetach i powoduje duże zamieszanie wśród mediów! [...}"




-Znowu?- zapytał załamany.
-Znowu.- odpowiedziałam i rzuciłam gazetę na podłogę. -Ale ojciec mnie zabije... po prostu mnie zabije. Mam wszystkiego dość.- dodałam i złapałam się za głowę.
Razem z Niallem kieruję się do wytwórni, do biura mojego ojca. Wchodzimy razem i siadamy na kanapie.
-Czy możecie mi to jakoś wyjaśnić?- pyta zdenerwowany mój ojciec pokazując artykuł w gazecie.
-Tak.- odpowiada krótko Niall.
-Więc proszę, wytłumacz mi to.- nakazuje ojciec.
-Wyszliśmy do miasta i Alex poczuła, że jej zimno. Tyle. Sprawa zamknięta.- wytłumaczył Niall i wzruszył ramionami. Tata zrobił się lekko czerwony.
-Ale możecie mieć przez to duże kłopoty!- krzyknął mój ojciec.
-Alex chodziła z Harrym dla rozgłosu, więc teraz niech pan pomyśli jaki będziemy mieć duży rozgłos kiedy ta "tajemnicza dziewczyna" będzie pojawiać się coraz częściej z jednym z nas w wielu miejscach. Niech pan tylko pomyśli.- powiedział Niall.
-Hm... sugerujesz, że macie ze sobą chodzić?- zapytał tata.
-Em... no może nie tak od razu...- zaczął Niall, a tata zrobił dość nietypową minę. -Tak.- odpowiedział krótko.
-Dobrze! Nie ma sprawy, róbcie sobie co chcecie, jestem tylko ciekawy co wam z tego wyjdzie.- powiedział tata i zanurzył się w swojej pracy. Ja i Niall wyszliśmy z biura i udaliśmy się piechotą do domu. W domu było pusto. Chłopcy byli w swoich pokojach, a ja i Niall usiedliśmy razem na kanapie i włączyliśmy tv. Przytuliłam się do Nialla i było mi bardzo przyjemnie.
Dopiero po kilku minutach dotarło do mnie, że jestem teraz oficjalnie dziewczyną Nialla. Cóż... mogę powiedzieć, że po tylu latach męki, bez przyjaciół i bez chłopaka, zaznałam szczęście. To nie takie jakieś zwyczajne szczęście, tylko szczęście, które pozwala mi żyć i normalnie funkcjonować. To jest po prostu miłość,której nigdy dotąd nie doznałam.
-Czyli, że teraz jesteśmy...?- wykrztusiłam.
-Na to wygląda.- odpowiedział Niall. Najwyraźniej przeczuł o co chcę zapytać, albo po prostu było to zwyczajnie oczywiste. Tak... to było zwyczajnie oczywiste.
Oglądaliśmy film... to znaczy on oglądał. Ja byłam wpatrzona w okno. Chwilę później wpatrywałam się w mój nadgarstek. Dokładniej - w nacięcie, które zrobiłam sobie rok temu. Wtedy przeżywałam straszny ból psychiczny, więc tak jak mówi moja psychika... musiałam przetrwać ból fizyczny żeby móc przetrwać ból psychiczny.
Chwilę czułam jak do moich oczy napływają łzy, ale zaraz potem się ogarnęłam, bo przecież teraz jestem szczęśliwa. Jestem z osobą, którą szczerze kocham i chciałabym spędzić z nią całe życie. Jeżeli moje szczęście potrwa jeszcze ze dwa dni to... będzie to rekord.
Muszę być wytrwała i czekać aż nadejdzie właściwy moment by odwdzięczyć się za to szczęście. Na to jeszcze przyjdzie czas, bo nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Wszystko może się jeszcze zdarzyć. Dosłownie wszystko.
Zbliża się noc. Idę się myć i kładę się do łóżka... próbuje zasnąć, jednak moje myśli chcą żyć i nie pozwalają mi przestać marzyć. Chcę spać, ale mój mózg mi nie pozwala. On wie co się stanie i dlatego nie chce żebym to przegapiła.

Rozdział 6


<30 lipca 2013 rok>
Następnego dnia wstałam pierwsza i jak to zwykle, wypiłam ciepłą herbatkę i zjadłam kilka kanapek. Później wstał Louis, a potem Harry. Bardzo mi się nudziło. Louis powiedział, że idzie gdzieś z El. Harry siedział znudzony na kanapie.-To co się wczoraj zdarzyło... to co mi powiedziałeś... to mnie zszokowało.- powiedziałam do niego. Siedział dłuższą chwilę nic nie mówiąc.
-Niby co?- spytał zaskoczony.
-No, że mnie kochasz... chociaż w sumie to sama do tego doszłam.- poprawiłam się szybko.
-To, aż takie zaskakujące? Chyba każdy kogoś kocha...?- tłumaczył się. 
-No tak, ale... trzeba być bardzo odważnym żeby powiedzieć to komuś tak... po prostu.- powiedziałam. Brzmiało to tak jakbym na prawdę go podziwiała.
-Może i tak...- odpowiedział ponuro.
-Nudno.- powiedziałam.
-Może obejrzymy jakiś film?- zaproponował. Po chwili już włączał horror, a tak dokładniej "Ring". Ja nadal piłam moją herbatkę. Film był już na chyba 30 minucie gdy nagle Harry zapytał
-A ty kogo kochasz?- co mnie bardzo zdziwiło. No bo po pierwsze... odeszliśmy już chyba od tego tematu, a po drugie to.. trochę dziwne pytanie. 
Niall wyszedł gdzieś z domu, więc mogłam zwierzyć się Hazzie.
-Ja... nie mów tego nikomu, ale... kocham Nialla.- powiedziałam cichutko.
-Co!? Nialla, Nialla, Nialla! Dlaczego wszystkie dziewczyny tak muszą kochać Nialla! Po prostu wszystkie!- wściekł się. Wstał z kanapy i poszedł do swojego pokoju.
Em... to trochę dziwne. Wyłączam telewizor i idę do swojego pokoju. Muszę to przemyśleć. Harry chyba na prawdę się wściekł. Ubieram na siebie jakie ładne ciuszki i wychodzę. Wsiadam w odpowiedni autobus i jadę prosto do biura taty. Wchodzę do budynku. Dwóch ochroniarzy nie chce mnie przepuścić, więc pokazuję im przepustkę, którą dał mi tata. Przechodzę szybko przez kilka korytarzy i otwieram drzwi ze złotą plakietką z napisem "One Direction". Mój tata pracuje, więc na razie mu nie przeszkadzam. Siedzę sobie cichutko na fotelu żeby nie dostać nie wiadomo jak wielkiego opieprzu. Czekam dość długą chwilę aż w końcu tata odzywa się.
-Co się stało?- ja biorę głęboki wdech i wydech.
-No bo... Harry się we mnie zakochał.- wykrztusiłam szybko z siebie. Tata podniósł głowę z nad laptopa i szeroko otworzył oczy, po czym wziął głęboki wdech tak jak ja.
-Co ty narobiłaś dziewczyno!? Ty miałaś tylko z nimi mieszkać, a z jednym się całujesz, potem gdy zrywasz z Harrym zamiast rzeczywiście zerwać z nim wszelkie kontakty rozkochujesz go w sobie! Jak ja mam twoim zdaniem normalnie funkcjonować w takiej sytuacji!?- drze się mój ojciec. Czuję jak po moich policzkach spływają łzy. Biorę znów głęboki wdech i próbuję wydusić choć słowo.
-No bo ja...- mówię cicho.
-Co no bo ja!? Masz przestać to robić!- krzyczy jeszcze głośniej.
-Ale co?- pytam szlochając dość intensywnie. Tata łapie się za głowę.
-Wszystko! Rozumiesz, że nie możesz tego robić! Zepsujesz im karierę, a jeśli to zrobisz to wyrzucę cię z ich domu na zbity pysk i nie pozwolę żebyś się do nich zbliżyła, choćby na krok!- krzyczy na mnie.
Zaczynam płakać jeszcze mocniej i wybiegam z biura, a potem z budynku. Nadal płacząc wsiadam w autobus i jadę do domu. Wchodzę i ocieram łzy, ale nie mogę ich powstrzymać. 
To jest po prostu silniejsze ode mnie. Płaczę już chyba z 10 minut i na pewno wylałam z siebie sporo litrów wody. Chłopacy widzą w jakim jestem stanie.
-O co chodzi?
-Co się stało?
-Czemu płaczesz?- pytają wszyscy na raz. Nie odpowiadając biegnę na górę do mojego pokoju i rzucam się na łóżko. Próbuję powstrzymać płacz. Ocieram łzy i biorę kartkę. Piszę na niej następujące słowa: 

"Moje życie jest okropne. Nie sądzę bym kiedyś była szczęśliwa. Próbuję udawać, że wszystko jest dobrze, ale pod uśmiechem kryje się smutek i rozpacz. Nie próbuj mnie pocieszać, bo to i tak nic nie da. Spróbuj pogodzić się z tym, że cierpię i mimo wszystko idź dalej nie zwracając na mnie uwagi. Jestem tylko człowiekiem,który cierpi z wyraźnych powodów."

Gdy już skończyłam pisać położyłam kartkę na komodzie i wzięłam sznur, który dotychczas służył za wieszak na moje wiersze. Zerwałam go i przecięłam na dwie połowy. Jedną końcówką obwiązałam jedną rękę, a drugą końcówką drugą rękę. Usiadłam w kącie i się skuliłam.
Usłyszałam kroki na korytarzu. Chwilę potem drzwi do mojego pokoju otworzyły się. Zobaczyłam Nialla. Wszedł i usiadł naprzeciwko mnie. 
-Powiedz mi teraz to robisz.- powiedział.
-Próbuję się uspokoić.- odpowiedziałam spokojnie.
-Jak?- zapytał.
-Spisałam moje uczucia i wszystko co chcę powiedzieć na kartce, która leży na komodzie i obwiązałam nadgarstki sznurkami. W ten sposób chcę pokazać, że jestem w stanie przeżyć ten ból i dlatego muszę najpierw przeżyć ból fizyczny, a dopiero potem zniknie ból psychiczny.- wytłumaczyłam, a Niall zrobił bardzo dziwną minę.
-I to ci pomaga?- zdziwił się.
-Tak, bardzo. Nie potrafiłabym inaczej żyć, bo przez cały czas musiałam jakoś radzić sobie z moimi problemami.- powiedziałam i odwiązałam sznurki.
-Nie lepiej byłoby po prostu komuś się zwierzyć albo poprosić o pomoc?- zapytał Niall.
-Nie, ale jeśli już mam prosić o pomoc to.. przytul mnie, bo czuję się na prawdę strasznie.- powiedziałam i znów otarłam łzy, które mimo woli spłynęły mi po polikach. Niall mnie przytulił, tak jak prosiłam przed chwilą. Zaczęłam się uspokajać. 
-I co? Lepiej?- spytał znów.
-Tak.- odpowiedziałam po czym wstałam i usiadłam na moim łóżku.


środa, 2 października 2013

Rozdział 5


<18 lipca 2013 rok>
Dzisiaj znów musiałam z Hazzą iść do wytwórni żeby porozmawiać z moim ojcem. Harry był trochę dziwny, znaczy... zawsze jest dziwny, ale dzisiaj to tak na maksa.
Weszliśmy do biura taty. On zaczął coś gadać do Hazzy, a ja jak zwykle nie słuchałam.
-Alex, masz zerwać publicznie z Harrym.- powiedział nagle do mnie ojciec.
-Rozumiecie?- zawrócił się teraz do nas obojga. Skinęliśmy głowami i wyszliśmy. Poszliśmy od razu do parku, a tam byli już paparazzi. Zaczęłam się na niego drzeć i kiedy przyszli wszyscy z kamerami i zaczęli to nagrywać.
-Nienawidzę cię!- krzyknęłam do Hazzy. Paparazzi byli bardzo blisko i robili jak najlepsze zdjęcia.
-Ja ciebie bardziej!- krzyknął Harry.
-Zrywam z tobą idioto!- krzyknęłam i walnęłam mu z liścia, aż się zrobił czerwony. Potem poszliśmy w przeciwne strony. Spotkaliśmy się ponownie pod naszym domem.
-Aua! Musiałaś walnąć mi w twarz!?- krzyczy rozzłoszczony Harry, a ja zaczynam się śmiać.
-To było bardzo wiarygodne.- mówię po chwili.
-No dobra, wybaczam ci.- mówi i się uśmiecha. Jesteśmy przyjaciółmi, musimy sobie wybaczać, więc? Przytuliliśmy się na zgodę, ale kiedy chciałam już przestać Harry trochę nie chciał mnie puścić... ups. Co to ma niby znaczyć!? Czy on...? Nie ważne...
Weszłam do domu i od razu poszłam do pokoju. Przez dłuższy czas słuchałam muzyki, a potem poszłam do kuchni i zrobiłam sobie pyszną herbatkę. Nudziło mi się trochę, więc włączyłam tv. Leciały jakieś durne kreskówki, ale ja uwielbiam kreskówki!!!
-Co oglądasz?- usłyszałam głos Hazzy za plecami. Obejrzałam się.
-W sumie to sama nie wiem.- zaśmiałam się. Harry usiadł koło mnie i razem oglądaliśmy te głupoty.
Na chłodne dni / Angel ♥♥<22 lipca 2013 rok>
Obudziłam się pod cieplutką kołderką. Było mi tak milusio. Kocham moje łóżko, a ono kocha mnie, ale... budzik nie rozumie naszego związku. Musiałam go wyłączyć i wstać. Ubrałam pierwsze lepsze ciuchy z szafy i spojrzałam za okno. Było ponuro i deszczowo. Zmieniłam ubrania.
Zeszłam na dół, wzięłam parasolkę i wyszłam na miasto. Kupiłam gazetę i wróciłam do domu. Harry, Louis i Niall siedzieli na kanapie.
-Chłopacy! Patrzcie co piszą w gazetach!- wykrzyknęłam i rzuciłam gazetą w Louisa. Hazza mu ją zabrał i zaczął czytać.
-"Tajemnicza dziewczyna, którą znamy z okładek wielu gazet znów pojawiła się z Harrym Styles'em w parku, jednak tym razem sami dobrze słyszeliśmy jak zrywa z nim publicznie i daje mu w twarz!!! [...]"- przeczytał Harry i odłożył gazetę.
-Dałaś mu w twarz!?- zdziwił się Louis. Wszyscy trzej wytrzeszczyli oczy.
-No... chciałam być wiarygodna.- wytłumaczyłam. Oni wszyscy oprócz Hazzy zaczęli się śmiać.
-Cicho! Myślicie, że to było przyjemne!?- zezłościł się.
-A co? Nigdy nie dostałeś od dziewczyny?- dogryzł mu Louis. Potem poszłam zrobić sobie herbatkę. Słyszałam dźwięk telewizora. Wróciłam do pokoju z ciepłą herbatką i usiadłam na kanapie obok Louisa. W wiadomościach pokazali nagranie z parku. Było pokazane publicznie jak pięknie dałam Hazzie w twarz.
Gdy było już po wszystkim poszłam na górę do mojego pokoju. Znów padał deszcz. Zaczęło grzmieć. Usiadłam na parapecie przy oknie i obserwowałam deszcz. Jeszcze lekko się bałam burzy, ale mniej po tym co zdarzyło się wtedy w nocy. Czekam, nie wiem na co.
Słyszę jak otwierają się drzwi do mojego pokoju. Odwracam głowę w tym kierunku. To Harry. Siada obok mnie i się uśmiecha. Patrzy za okno, tak przez dość długą chwilę.
-O czym marzysz?- pyta nagle. Zdziwiłam się i popatrzałam na moją herbatę. Podniosłam głowę patrząc znów na Harry'ego.
-Zawsze marzyłam żeby pocałować się z ukochanym o północy pod Big Benem.- wyznałam i lekko się uśmiechnęłam. -A ty?- dodałam szybko. Harry się zamyślił.
-Ja... marzę o pocałunku w deszczu.- odpowiedział i popatrzał za okno, a potem znów na mnie. Znów za okno i znów na mnie.
-Ty się we mnie zakochałeś.- powiedziałam nagle przerywając długą ciszę.
-Skąd wiesz!? Czy ty...?- zdziwił się, tak bardzo, że aż otworzył usta. Ja się zaśmiałam.
Harry nie wiedział co ma powiedzieć, więc milczał. Ja też nie wiedziałam co robić. Mam kłopoty... no, bo przecież, po pierwsze zakochałam się w Niallerze, a po drugie właśnie publicznie zerwałam z Hazzą! Co ja mam teraz niby robić?
Harry nagle wstał i wyszedł z mojego pokoju. Ja też wstałam, ale nie wyszłam. Za to usiadłam na łóżku i założyłam słuchawki na uszy. Włączyłam ulubioną piosenkę i piłam moją herbatkę myśląc co ja teraz mam zrobić. Co w takiej sytuacji zrobiła by na moim miejscu każda inna dziewczyna? Ehh... na pewno by się załamała.

**********************************************************
Witajcie Grzybki. ;D Wybaczcie mi, że taki krótki rozdział, ale niestety... ehh, w sumie to sama nie wiem czemu mi taki krótki wyszedł. O.o Jednak obiecuję, że następny rozdział nie będzie taki krótki! <3 Do następnego koteczki!!!

Angel ♥♥

Rozdział 4


 <8 lipca 2013 rok>
Dzisiaj rano musiałam koniecznie jechać do biura mojego ojca. Nie wiem co on ode mnie chce, ale wolę tam pojechać.
Jestem na miejscu i wchodzę do jego biura.
-No, wreszcie.- mówi zniecierpliwiony.
-Przepraszam, że tak długo.- mówię cicho.
-Posłuchaj. Ta cała sprawa z Niallem cie przerasta i ja to wiem, ale musimy jakoś zmylić media, więc będziesz chodzić z Harrym.- powiedział stanowczym głosem.
-Z Hazzą!?- krzyczę zdziwiona.
-Tak. Napisałem na kartce coś do niego i masz mu to przekazać.- powiedział wręczając mi kartkę papieru.
-A czemu nie zrobisz tego osobiście?- zapytałam nagle.
-Bo ja jestem zajęty tu w wytwórni, rozumiesz?
-Tak... mniej więcej.- mówię trochę zakłopotana. Wychodzę i wracam do domu. Zastałam Nialla, Louisa i Harry'ego siedzących na kanapie i oglądając coś w tv.
-Harry, mój ojciec ma do ciebie sprawę.- powiedziałam i dałam mu kartkę. Przeczytał po cichu -

Na prośbę wytwórni musisz teraz chodzić z moją córką, by zmylić media. Cała ta sprawa z Niallem ma szybko zniknąć z okładek wszystkich czasopism. Musisz chodzić z moją córką przynajmniej tydzień.

-Lol.- mówi nagle Harry. -Jestem ZMUSZONY żeby z tobą chodzić, bo wytwórnia tak chce.- powiedział zdziwiony i rozśmieszony jednocześnie.
-No wiem...- powiedziałam cicho. -A i mamy jechać po południu do mojego ojca.- dodałam szybko. Po południu pojechaliśmy razem do biura mojego ojca. Harry z nim o czymś rozmawiał, ale nie wiem o czym, bo zazwyczaj nie słucham. Wiem tylko, że muszę iść gdzieś z Hazzą na miasto, żeby paparazzi nas zobaczyli. 
Poszliśmy do centrum Londynu. Zrobiliśmy sobie fajne zdjęcia pod Big Benem. W pewnym momencie zobaczyłam paparazzi.
-Harry patrz!- powiedziałam. Przeszliśmy obok nich. Oczywiście nas zauważyli i zaczęli robić zdjęcia. Ale tylko kilka i musieliśmy wymyślić coś co na prawdę zwróci ich uwagę. Dobrze wiedzieliśmy co trzeba zrobić, ale nie byliśmy pewni... a w dupie z tym!
-Teraz.- powiedział cicho Harry i się pocałowaliśmy. Paparazzi nie są ślepi, więc zaraz zaczęli robić nam masę zdjęć. 
Następnego dnia znów kupiłam gazetę i czytałam ją razem z chłopakami.

"Kim jest tajemnicza dziewczyna widziana najpierw z Niallem Horanem (19 l.), a potem z Harry'm Styles'em (18 l.). Jedno jest pewne. Dziewczyna ma na oku, któregoś z zespołu One Direction, jednak nie jesteśmy pewni którego. Kiedy zobaczymy ją ponownie i z kim? Czy poznamy jej imię? 
Dziewczyna nie jest gwiazdą lecz teraz ma duży rozgłos wśród mediów. Wiele directioners jest o nią zazdrosne, ponieważ jest to zwykła dziewczyna, która za sprawą szczęścia pojawia się w gazetach z chłopakami z 1D. [...]"

Jak pięknie. Gówno o mnie wiedzą, ale i tak piszą co popadnie. A dobra, mam to w nosie! Niech dobi piszą co chcą, a ja nadal zostanę tylko sobą.
-Pięknie o tobie piszą.- zaśmiał się Harry, a ja posłałam mu karcące spojrzenie. Nie byłam pewna jak długo to potrwa, ale wiem, że jest to dość denerwujące.
-A tak w ogóle wiecie, że wszyscy jesteśmy zaproszeni na imprezę u El?- powiedział nagle Louis. Wszyscy popatrzeliśmy po sobie.
-Tia... będą tam wszyscy jej znajomi?- zapytałam.
-Tak, a co?
-Nic... no, ale dobra, mogę iść.- powiedziałam zrezygnowana. Nie chciałam się sprzeczać, ani nic, bo miałam już i tak wszystkiego dosyć. Muszę się jakoś ładnie ubrać, bo impreza za godzinę. Ehh... Louis już nie miał kiedy nas o tym zawiadomić. Wybrałam sobie ładne dyskotekowe ciuchy.

Założyłam je będąc w moim pokoju, pomalowałam paznokcie i zrobiłam sobie makijaż. Zeszłam na dół. Chłopacy już na mnie czekali.
-I jak?- spytałam chwytając się barierki od schodów i unosząc nogę do góry.
-Pięknie.- powiedział Harry, a reszta chłopaków potwierdziła. Musiałam iść na tą imprezę z Hazzą za rękę, bo będą nam robić zdjęcia.
Ja chcę z Niallem. Kiedyś strzelę focha i wszyscy zobaczą, że ja też mam swoje zdanie! No dobra, nie ważne. Harry też jest całkiem fajny. Ehh... gdyby nie to, że często biega po domu w samych bokserkach. Raz był nago, bo chłopacy nie pozwolili mi zejść na dół. Teraz jednak ma na sobie ubrania, więc chyba nie muszę się martwić?
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod dom El. Weszliśmy do domu i jak na razie zrobiono mi i Hazzie tylko kilka zdjęć. Nie zwracam uwagi na paparazzi i jestem po prostu sobą.
Impreza była świetna! Tańczyłam i bawiłam się wspaniale. Harry trochę się napił i rozmawiał z kotem, który chodził po dworze, ale potem zasnął no i odwoziliśmy go do domu. Oczywiście chłopacy musieli mu nieść. Wsadziliśmy go do samochodu i odwieźliśmy do domu.
Chłopacy rzucili go na kanapę, a sami poszliśmy spać. Cóż... ja też trochę się napiłam, ale wypiłam tylko jednego drinka.



wtorek, 1 października 2013

Rozdział 3



<30 czerwca 2013 rok>
Gdy otworzyłam oczy było mi bardzo przyjemnie. Niall leżał koło mnie. Byłam do niego przytulona. Teraz burza nie wydaje mi się aż taka straszna. 
Drzwi zaczęły się lekko uchylać. Szybko zamknęłam oczy, ale chciałam widzieć kto wchodzi, więc lekko i niezauważalnie je otworzyłam. W drzwiach pojawił się Louis. Zobaczył mnie leżącą w łóżku obok Nialla i zrobił dziwną minę. Wyszedł. 
Minęło trochę czasu. Nie chciało mi się już spać, więc wstałam. Poszłam do mojego pokoju i wzięłam potrzebne rzeczy. 
Poszłam do łazienki i zrobiłam codzienny makijaż, oraz ułożyłam włosy. Zeszłam na dół. Chłopacy rozmawiali o czymś ze sobą, ale gdy mnie zobaczyli zamilkli, a potem rozmawiali o czymś całkiem innym.
Byłam świadoma tego, że mówili coś o mnie, ale nie wiedziałam co i to mnie najbardziej martwiło. Byłam jeszcze w piżamie, chociaż codzienny makijaż już sobie zrobiłam. 
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę. Szybko ją zjadłam i włączyłam wodę na herbatę. Weszłam do pokoju.
-Chcecie herbatę?- zapytałam. Chłopacy odwrócili głowy w moim kierunku.
-Tak, jasne.- odpowiedzieli chórem. Weszłam z powrotem do kuchni i wyciągnęłam jeszcze 4 kubki. Czajnik zaczął gwizdać. Nalałam wody do kubków i zaniosłam (jakoś) do pokoju. Potem wróciłam się po cukierniczkę. Sama wypiłam herbatę siedząc na parapecie przy oknie. Było jak na Londyn przystało - chłodno i deszczowo, chociaż był to czerwiec. 
No cóż... czasami zdarzają się takie chłodniejsze dni. Pijąc moją herbatkę wpatrywałam się w spadające krople deszczu, a chłopacy gadali o czymś, czego nie rozumiałam. Popatrzałam na chwilę w głąb pokoju i znów za okno. Usłyszałam kroki. Niall zszedł na dół. Poszedł do kuchni coś zjeść i wrócił do pokoju, po czym usiadł z chłopakami przy stole.
Ja nadal patrzę za okno. Zaczyna świecić słońce. Idę na górę i po chwili słyszę kroki, za mną. Wchodzę na korytarz i kieruję się do mojego pokoju.
-Alex.- słyszę głos Nialla za mną. Zatrzymuję się i odwracam.
-Może chcesz się przejść do parku? Akurat wyszło słońce.- uśmiecha się do mnie Niall. Dobra, to trochę dziwne... wokalista bardzo popularnego zespołu, a mianowicie One Direction chce iść ze mną na spacer do parku, co nie jest normalne, bo znamy się od ledwie kilku dni!
-No... okay.- odpowiadam spokojnie i idę do pokoju po torebkę. Zakładam ją i idziemy na dół.
Chłopacy się na nas gapią, ale nie trwa to długo bo błyskawiczne wychodzimy z domu.
Kierujemy się do parku. Świeci słońce i jest cieplutko. Idziemy w milczeniu. W pewnym momencie Niall odzywa się
-Jesteś directionerką?- co mnie trochę dziwi.
-Nie... ale macie fajne piosenki, a czemu pytasz?
-A tak z ciekawości.- odpowiada i idziemy dalej. Po drodze mijamy wiele pięknych domów. Jesteśmy już w parku. Idziemy sobie alejką. Wszystko już wyschło. Stało się to bardzo szybko. Nawet trawa nie jest już mokra. No, ale to fakt, bo słońce mocno przygrzewa.
Siadamy sobie na trawie nad rzeką. Jest bardzo miło. Patrzę jak kaczki pływają po rzece. W pewnym momencie odwracam głowę do Nialla. Patrzę w jego piękne błękitne oczy. One po prostu mnie rozpraszają, ale są na prawdę wspaniałe. Nigdy nie widziałam żeby ktoś miał tak głębokie błękitne oczy.
Chcę coś powiedzieć, ale nie mogę wykrztusić ani słowa. On też milczy i uśmiecha się do mnie. Jest mi bardzo dobrze, bo wiem, że teraz już nic nie może się wydarzyć. Nikt mi nie przeszkodzi. Jestem wolna i mogę robić co chcę. On też to wie. Nie ma żadnych barier. Nadal zatapiam wzrok w jego oczach. Zaczynamy się do siebie zbliżać. Powoli zamykam oczy i czuję jakbym była w raju. Nie do wiary... pocałowaliśmy się! Otworzyłam oczy i ujrzałam jego uśmiechniętą twarz, a potem przytuliłam się do niego. Było mi bardzo miło. Wróciliśmy do domu.
Dzień minął mi na przeglądaniu różnych gazet i ogółem siedziałam w pokoju na laptopie. Nie mogłam zapomnieć o tym pocałunku i o jego głębokich oczach. Mogłabym tak bez końca. Zblirza się wieczór, więc myję się szybko, wskakuję w piżamę i kładę się spać.
Rano idę kupić gazetę. To co widzę na pierwszej stronie mnie przeraża. To ja i Niall! Zdjęcie jak się całujemy. Szybko kupuję gazetę i otwieram stronę z artykułem. Co tam pisze?

"Ostatnio przyłapaliśmy Nialla Horana (19 l.) wokalistę zespołu One Direction na całowaniu nie znanej nam dziewczyny. Czy jest to jakaś gwiazda, czy może zwykła dziewczyna? Wiemy na pewno, że to nowa dziewczyna Nialla! [...]"

Pisze tam jeszcze wiele innych bzdur, ale to jest akurat najważniejsze. Przychodzę zapłakana do domu, a chłopacy dziwnie na mnie patrzą.
-Co się stało?- pyta Liam.
-To!- mówię pokazując im artykuł. -Ojciec mnie zabije! Zje mi twarz, a rany posypie solą!- zaczynam panikować i jeszcze bardziej płakać. Harry bierze gazetę i sprawdza ten artykuł.
-Całowaliście się!?- pyta zaskoczony, a ja kiwam głową na potwierdzenie. Chłopacy patrzą teraz już tylko na Nialla, a on nie może się wysłowić, jest tak bardzo zakłopotany jak ja. Dzwoni mój telefon. Wyciągam go z torebki i sprawdzam kto dzwoni.
-Już nie żyję!- mówię i odbieram telefon.

-Tak, tato?
-Co to ma być!?- zaczyna się wydzierać.
-Em...- jąkam się.
-Miałaś z nimi mieszkać, a nie się całować!- drze się jeszcze głośniej, a ja zaczynam płakać, znowu...
-Ja... przepraszam.- mówię cicho. Chłopacy słyszą jak mój ojciec się wydziera. 
-Panie McCensiei, Harry przy telefonie.- mówi Harry biorąc mój telefon.
-Tak, Harry? Wybacz, ale właśnie załatwiam ważną sprawę z córką.- mówi mój ojciec.
-Właśnie słyszymy... może pan nie będzie krzyczał tylko spokojnie porozmawia z córką?- zaproponował Harry, a mój ojciec zaczął coś gadać. Hazza się rozłączył.

-I co? Udało ci się mu coś powiedzieć?- pytam z nadzieją.
-Nie, coś jeszcze gadał, ale się rozłączyłem.- odpowiada zrezygnowany. Jestem załamana. Przecież przez co najmniej rok nie będę mogła z nim rozmawiać, bo pokroi mnie nożem! Boję się go.
Biegnę po  schodach do pokoju i rzucam się na moje łóżko. Płaczę bardzo głośno. Tak głośno, że chłopacy na dole mnie słyszą.
Siedzę w swoim pokoju przez trzy dni nic nie mówić, nic nie jedząc i nic nie pijąc. Nagle wchodzi Niall, a ja siedzę z nożem w rogu pokoju z zamiarem przecięcie tętnicy na ręce.
-Nie! Co ty robisz!? Zwariowałaś!?- krzyczy Niall i zabiera mi nóż. Rzuca go na komodę i podchodzi do mnie bliżej. Przytula mnie. On chce mi zwyczajnie pomóc.
-Ja się zabiję.- mówię do niego szlochając.
-Nawet tak nie mów. Przecież nie możesz się zabić! Urodziłaś się po to żeby spełniać marzenia, więc nie możesz się zabić!- mówi Niall przytulając mnie mocniej. Ja też się do niego przytulam i próbuję się uspokoić. Jest mi lepiej, ale mimo wszystko to się nie skończyło.
-Co powiesz na to żebyśmy urządzili imprezę? Pomorze ci to się ogarnąć?- zapytał Niall i uśmiechnął się do mnie lekko.
-Cóż... no może być.- odpowiedziałam podnosząc się z ziemi, a Niall pobiegł zawiadomić chłopaków. Pogrzebałam trochę w mojej szafie i znalazłam śliczną sukienkę.
Umalowałam się i ułożyłam włosy. Po godzinie w domu było pełno znajomych chłopaków i znajomych, znajomych chłopaków i wiele innych ludzi. Były też dziewczyny Louisa, Zayna i Liama. Świetnie się bawili. Ponieważ mam 18 lat napiłam się drinka... tylko trochę dużo tego drinka, chyba nawet trochę za dużo...
Obudziłam się w schowku na szczotki w samej bieliźnie z Hazzą. On też był w samej bieliźnie. Leżeliśmy pod kocem. Harry jeszcze spał, więc go nie budziłam. Wzięłam koc, owinęłam się nim, a potem się ubrałam. Później wszystko musieliśmy sobie wyjaśniać.
-Byliśmy pod wpływem alkoholu!- tłumaczył się Harry.
-Tak.- potwierdzałam. Chłopacy nam uwierzyli, bo sami widzieli ile wypiliśmy.

**********************************************************
Hejka kochani!!! Mam nadzieję, że podobały Wam się poprzednie rozdziały i że ten też się Wam spodoba, a następny będzie już jutro. Chciałam Was tylko poinformować, że bardzo się napracowałam nad tym rozdziałem i liczę na przynajmniej ze da komentarze, bo myślę, że ktoś tu mnie czyta. <3

Angel ♥♥


poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 2


<22 czerwca 2013 rok>
-Przeprowadzisz się do domu chłopaków.- powiedział nagle tata gdy jedliśmy śniadanie. Upuściłam widelec, którym jadłam.
-Jak to!?- zdziwiłam się.
-To dla rozgłosu.- powiedział otrzepując ubranie z kurzu.
-Ale ja nie chcę!- powiedziała stanowczo i unosząc głos.
-Ty nie masz tu nic do gadania! Przeprowadzasz się i już! Mam głęboko w dupie czy ty chcesz czy nie!!!- zaczął krzyczeć mój ojciec. Zaczęłam płakać. Pobiegłam się spakować. Dokończyłam śniadanie i pojechaliśmy  pod ich dom czyli tam gdzie większość directionerek nigdy nie była...
-Wysiadamy!- powiedział tata i wyciągnął moje walizki z bagażnika. Wysiadłam i poprawiłam włosy. Nie wiem jak ja przeżyję.
-Poczekaj tu.- powiedział do mnie tata. Zapukał do drzwi, a po chwili ujrzałam twarz Louisa. Tata coś do niego powiedział, ale nie słyszałam co.
-Ow... moment. Harry jest goły.- jednak to już usłyszałam.
-Ja mam z nimi mieszkać?- zapytałam i otworzyłam usta. Po jakimś czasie drzwi się otworzyły i weszliśmy z tatą do domu chłopaków. Mieli tam całkiem ładnie. Tylko... nigdzie nie było Harry'ego.
-Gdzie Harry?- spytał nagle mój tata. Niall zaczął się śmiać, co mnie mocno zaskoczyło.
-Nie chciał się ubrać, więc zamknęliśmy go w łazience.- wytłumaczył Louis, a Liam potwierdził. SZeroko otworzyłam oczy. Zayn pokazał mi mój pokój i tam przesiedziałam cały dzień.
<23 czerwca 2013 rok>
Budzę się w za dużej na mnie koszulce z pandą i w czarnych legginsach. Zakładam na nogi kapcie i z rozczochranymi włosami schodzę na dół. Moja maskara jest już poza oczami, bo oczywiście zapomniałam zmyć wczoraj makijaż.
Schodzę po schodach i padam na kanapę. Jestem zmęczona i głodna. Wchodzę do łazienki i myję twarz. Ogarniam się i idę na górę do pokoju się ubrać.
Zakładam zwykłe jeansy, sweter z flagą USA, zegarek i wisiorki. Wyciągam z torebki moje kujonki i zakładam je. Schodzę na dół. Sprawdzam godzinę - 11:15. Słyszę kogoś w kuchni, więc kieruję się w tamtą stronę.
Przy kuchence stoi Hazza i coś robi. Chyba... śniadanie? To faceci w ogóle potrafią posługiwać się kuchenką!? Szok.
-Jesteś głodna?- pyta Harry uśmiechając się do mnie.
-Tak...- odpowiadam nieśmiało. Biorę czajnik i nalewam do niego wodę. Stawiam na kuchenkę i włączam gaz.
-Gdzie kubki?- pytam. Harry wskazuje na szafkę obok.
-Dzięki.- mówię cicho. Wyciągam dwa kubki no bo... mu chyba też przydałoby się zrobić. Czajnik zaczyna gwizdać. Wyłączam gaz i zalewam herbatę. Słodzę sobie i siadam z kubkiem na kanapie.
Harry siada obok mnie i włącza tv. Czuję się... skrępowana. Nigdy nie byłam w obecności jakiegoś chłopaka i to tak blisko... czuję się dziwnie. Słyszę kroki. Szybko odsuwam się od Hazzy. Odwracam głowę i widzę Nialla. Harry wstaje i idzie razem z Niallem do kuchni. Przynoszą trzy talerze z jajecznicą. Na jednym jest jej na prawdę full. Podejrzewam, że to nie dla mnie, bo ja tyle nie jem.
-Bon apetit!- mówi Harry i stawia talerze na stole. Biorę moją herbatę i siadam przy stole. Harry idzie jeszcze do kuchni, a ja i Niall już jemy pyszną jajecznicę. Tia... to Niall ma full jajecznicy na talerzu. On musi lubić dużo jeść, a przecież jest taki chudy. To dziwne.
Ja już skończyłam. Hazza dopiero zaczyna jeść. Niall już kończy. Idę do kuchni i wkładam brudny talerz do zmywarki. Biorę ostatni łyk mojej herbatki i wkładam kubek do zmywarki. Przychodzi Zayn i Liam. Biorą coś do jedzenia, a ja idę do pokoju i siadam na kanapie. Harry sprząta po śniadaniu, a Niall poszedł... gdzieś.
Siedzę sobie na kanapie. Po chwili przysiada się i Harry. Dosiada się i Liam oraz Zayn. Przychodzi też Niall i Louis. Zaczynamy rozmawiać... o sobie. Po prostu chcemy wiedzieć o sobie jak najwięcej. Im więcej czasu z nimi przebywam tym dziwniej się czuję... to znaczy, nie przy wszystkich. Tylko Niall sprawia, że to czuję. Czy to dziwne uczucie jest tym czego ludzie tak pragną? Czy jest to właśnie to uczucie, o które się zabijają? Tak, to chyba właśnie jest... miłość.
Mija już w sumie godzina. Wszyscy się rozchodzimy. Idę do swojego pokoju i sprawdzam różne rzeczy na necie. Zamykam laptopa i idę znów na dół.
To co widzę mnie przeraża. Harry biegnie w samych bokserkach przez pokój, a Louis za nim. Potem znów ich widzę, ale tym razem Harry ma spodnie. Wydaje mi się, że mieszkanie z nimi nie będzie aż takie złe. Wychodzę z domu i przez calutki dzień chodzę po mieście. Nadchodzi noc. Jest już 21:00. Idę się myć i zakładam moją piżamę.
-No nie.- zasmucam się widząc pioruny, a zaraz potem słyszę potężny grzmot. -Tylko nie burza.- mówię sama do siebie. Potwornie boję się burzy i dlatego nie chcę jej. Dotychczas przytulałam się do mojego wielkiego miśka, którego kiedyś dostałam na walentynki od mamy, ale teraz... jestem w nie swoim domu. Nie wiem co robić. Panikuję. Mijają dwie godziny. Chłopacy już śpią. Burza jest straszna. Potężne pioruny i grzmoty za oknem sprawiły, że zaczęłam płakać. Słyszę kroki na korytarzu i moje drzwi się uchylają. Widzę twarz Nialla.
-To ty płaczesz?- pyta. Dopiero teraz zauważył mnie płaczącą w rogu pokoju z kocem. Wchodzi i kuca koło mnie. Zaczynam jeszcze mocniej płakać.
-Nie płacz.- prosi mnie i uspokaja.
-Strasznie boję się burzy.- mówię szlochając. Niall obejmuje mnie ramieniem i przytula do siebie. Czuję się bezpiecznie. Jest mi bardzo przyjemnie, ale mimo to burza nie minęła i ja nadal bardzo się boję.
-Jeśli chcesz możesz spać ze mną.- mówi do mnie Niall. Zgadzam się. Wiem... to trochę dziwne żebym z nim spała, ale... strasznie się boję burzy, a do nikogo więcej w tym domu się nie przytulę.
Wchodzimy do jego pokoju i kładziemy się na łóżku. Słyszę jak grzmi i mnie to przeraża, ale koło mnie jest Niall i mogę się do niego w każdej chwili przytulić. Słyszę na prawdę potężny grzmot i to mnie tak przestraszyło, że musiałam się do niego przytulić, no i.. tak już zasnęłam.